ŁADOWANIE

Wpisz by wyszukać

Udostępnij

Polisa chroniąca przed ryzykiem wycofania wadliwego wyrobu z rynku powinna pokryć wszystkie nakłady związane nie tylko z samym zdarzeniem, ale także ograniczyć wydatki związane z akcją marketingową, utratą wizerunku, czy ewentualnym żądaniem okupu.

Możliwość otrzymania urzędowe­go nakazu wycofania produk­tu lub usługi z rynku spędza sen z powiek wielu przedsię­biorcom. Taki dokument może pogrążyć każdą, nawet mającą najbardziej poszukiwaną ofertę, firmę: spowodować trud­ne do oszacowania straty, nadszarpnąć lub nawet całkowicie zniszczyć jej wizerunek i reputację, a w rezultacie – spowodować dra­matyczny spadek przychodów, co powoduje, że dalsze funkcjonowanie na rynku w nie­zmienionej formule staje się bardzo trudne, jeżeli w ogóle możliwe.

Już sama akcja rezygnacji ze sprzedaży wyprodukowanych (albo nabytych wcześniej) wyrobów jest niezwykle kosztowana i skom­plikowana. Konieczna jest inwentaryzacja („namierzenie” miejsca, gdzie znajdują się wprowadzone na rynek wyroby), uruchomie­nie i przeprowadzenie akcji informacyjnej, cały proces logistyczny związany z zebra­niem, wycofaniem i ewentualną utylizacją wadliwych produktów, oraz całkowitym lub częściowym zwrotem pieniędzy.

– To działania tym trudniejsze do przepro­wadzenia, że w zasadzie obarczone ujemnym znakiem wartości – zauważa Adam Satovic, ekonomista związany z paryską Wyższą Szko­łą Biznesu. – Nie towarzyszy im nadzieja na zysk, nagrodę, gratyfikację. W zasadzie wszystko co dzieje się podczas takiego pro­cesu powoduje stratę. Punktem docelowym jest mglista możliwość dojścia do sytuacji wyjściowej, przed wprowadzeniem produktu na rynek, w dodatku dość odległej w czasie.

Wycofana zjeżdżalnia

Podstawowym aktem prawnym regulującym zasady wprowadzania wyrobów komercyj­nych na rynek jest ustawa z 12 grudnia 2003 r. o ogólnym bezpieczeństwie produktów (Dz. U. z 2015 r. poz. 322). Towarzyszą jej dziesiątki bardziej szczegółowych, dotyczą­cych konkretnych branż, grup wyrobów, sek­torów czy działań (logistyka) aktów praw­nych (obwieszczenia, rozporządzenia itp). Wbrew optymistycznym nadziejom związa­nym z rozwojem nowoczesnych technologii można sądzić, że problem wadliwych wyro­bów narasta. W prowadzonym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) rejestrach tzw. produktów niebezpiecznych, niezgodnych z wymaganiami, nie spełniają­cych szczegółowych zaleceń bezpieczeństwa widnieje kilkadziesiąt pozycji (większość to wyroby kierowane do dzieci). Wśród nich są miedzy innymi niestabilne i mogące poranić zjeżdżalnie, nieskręcające i przewracające się po zamontowaniu kółek pomocniczych rowerki, kanapy, które po rozłożeniu nie za­chowują stabilności i się składają, jak rów­nież wyprodukowane z niebezpiecznych dla zdrowia substancji w stężeniu przekracza­jącym dozwolone limity takich jak ftalan di(2-etyloheksylu, DEHP) zabawki (lalki). Dużą grupę stanowią ubrania, szczególnie spodnie i bluzy wyposażone w sznurki ścią­gające, które „z uwagi na niewłaściwe zasto­sowanie mogą powodować obrażenia ciała takie jak zranienia, stłuczenia, złamania i ura­zy głowy”.

Gdy szef UOKiK stwierdzi, że dany wyrób rzeczywiście stwarza zagro­żenie dla życia i zdrowia konsu­mentów, może zakazać wpro­wadzania go na rynek, zażądać oznakowania ostrzeżeniami o zagrożeniach, publikacji, wy­cofania z obrotu, a nawet odku­pienia od posia­daczy.

Istotnym mankamentem takiego wzoru krawieckiego jest bowiem możliwość wkręcenia się luźno zwisających elementów w koło, maszynę lub innego rodzaju dyna­miczne urządzenie, co, zdaniem specjalistów, może spowodować zaciągnięcie, „szczególnie groźne w okolicach szyi”.

W przypadku większości wymienionych w rejestrach wyrobów prezes Urzędu zażądał dodania ostrzeżenia o ewentualnych zagro­żeniach, usunięcie usterek, ale producenci i sprzedawcy najbardziej niebezpiecznych (zjeżdżalnie, rowery, zbyt płytkie, mogące powodować poparzenia paleniska do grilla) musieli całkowicie wycofać swoje wyroby z rynku, a w niektórych przypadkach prze­prowadzić akcję w środkach masowej ko­munikacji mającą na celu poinformowanie konsumentów o wadach już wprowadzonych do obrotu wyrobów.

Wniosek inspekcji

Problem niebezpiecznych dla zdrowia pro­duktów w największym stopniu dotyczy jed­nak sektora produkcji żywności, szczególnie firm, których większość przychodów pocho­dzi z eksportu.

Zgodnie z unijnym prawem wytwórcy, importerzy lub dystrybutorzy tego rodzaju wyrobów muszą zapewnić im „należyty po­ziom bezpieczeństwa”. Tymczasem niemal każde przedsiębiorstwo tego sektora bory­ka się z różnego rodzaju ryzykiem dotyczą­cym między innymi z zanieczyszczenia lub skażenia wynikających z przyczyn zarówno zewnętrznych, jak wewnętrznych.

Według danych towarzystwa ubezpieczenio­wego AIG większość wycofanych produktów spożywczych z rynku zostało uszkodzonych w wyniku skażenia mikrobiologicznego. Ko­lejne powody to występowanie mikroorgani­zmów patogennych (261 przypadki), metali ciężkich (73), alergenów (114), mykotoksyn, czyli pleśni (74), pestycydów (24), ciał obcych (43) oraz niewłaściwy skład (51).

Postępowanie administracyjne wobec podejrzanych o niedochowanie zasad bez­pieczeństwa żywności producentów, po­dobnie jak w innych branżach, prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). W tym przypadku jednak podejmuje działania głównie po otrzymaniu informacji od Inspekcji Handlowej (organ kontrolujący produkty), ale podstawą uruchomienia pro­cedury mogą być także sygnały od konsu­mentów, oraz władz nadzoru innych Państw Unii Europejskiej (UE).

Poza kosztami wycofania pro­ducent może liczyćm.in. na pokrycie kosz­tów produkcji wycofanych pro­duktów, utraty zysku, nakładów dodatkowych, w tym ponow­nego wypro­dukowania lub zastąpienia wy­cofanych pro­duktów w części przekraczają­cej pierwotne koszty produk­cji, utraty zysku w wyniku spad­ku sprzedaży, rekompensatę własnych pie­niędzy wydat­kowanych na reklamę.

Gdy szef UOKiK stwierdzi, że dany wy­rób rzeczywiście stwarza zagrożenie dla ży­cia i zdrowia konsumentów, może zakazać wprowadzania go na rynek, zażądać ozna­kowania ostrzeżeniami o zagrożeniach, pu­blikacji, wycofania z obrotu, a nawet odku­pienia od posiadaczy. Przedsiębiorcy, który tego rodzaju wyrób wprowadził grozi kara w wysokości do 100 tys. zł. Prezes Urzędu może również poinformować media (opinię publiczną) o wadliwym produkcie, marce i producencie, co jest poważnym uderze­niem w renomę.

Odpowiedzialność za część tego rodzaju zdarzeń może być pokryta ze standardowe­go, firmowego ubezpieczenia od odpowie­dzialności cywilnej (OC). Jego zakres jest jednak mocno ograniczony. – Taki produkt nie zwróci wszystkich nakładów związanych z wycofaniem wyrobu z rynku i wywiązaniem się z dodatkowych obowiązków nakładach przez regulatora – zauważa Satovic.

Trzy warianty

Dobra, „rasowa” polisa chroniąca przed ryzykiem wycofania wadliwego wyrobu z rynku powinna pokryć wszystkie nakła­dy związane nie tylko z samym zdarzeniem, ale także ograniczyć wydatki związane z ak­cją marketingową, oraz utratą wizerunku. Polisa na wypadek wycofania z rynku ofero­wana jest na krajowym rynku ubezpieczenio­wym w trzech, podstawowych wariantach: jako osobny produkt (tzw. Product Recall), w ramach ubezpieczenia OC z tytułu pro­wadzonej działalności i posiadanego mienia (klauzule dodatkowe ubezpieczenia kosztów własnych wycofań, jak i przez osoby trzecie), jak również w ramach ubezpieczenia dedy­kowanego branży spożywczej od skutków zanieczyszczenia produktu (CPI, skrót od ang. Contamination Product Insurance). Warunkiem wypłaty odszkodowania jest wystąpienie bezpośredniego stanu zagrożenia życia lub zdrowia ludzi. Polisa, zasadniczo, nie obejmuje z reguły wycofania wyrobu z powodów marketingowych czy niepowo­dujących zagrożenia braków jakościowych.

„Wrażliwość” takich produktów także jest różna. Niektóre towarzystwa wymaga­ją urzędowej decyzji nakazującej wycofanie (tzw. wycofanie głośne), gdzie indziej ochro­na może być udzielona nawet na wypadek decyzji wynikającej z procedur własnych, gdy wycofanie produktu uznane zostało za niezbędne, aby na przykład uniknąć czy prze­ciwdziałać szkodzie (tzw. wycofanie ciche). W takim przypadku z reguły wystarczy, że ubiegający się o ochronę wytwórca posiada opracowane wewnętrzne procedury wyco­fania (PRP, skrót od ang. Product Recall Plan). Ale i tak produkt tego rodzaju nie obejmie raczej kosztów strat następczych, odszkodowanie pokrywa tylko straty i na­kłady powstałe w związku z akcją wycofania. Znacznie szerszy zakres ma ubezpieczenie CPI dla producentów, dostawców, importe­rów albo dystrybutorów branży spożywczej, oraz suplementów diety i kosmetyków.

CPI może obejmować zarówno przypadko­we skażenia produktu, jak i celową ingeren­cję, czyli np. wrogie działania konkurencji.

Poza kosztami wycofania producent może liczyć m.in. na pokrycie kosztów produkcji wycofanych produktów, utraty zysku, na­kładów dodatkowych, w tym ponownego wyprodukowania lub zastąpienia wycofa­nych produktów w części przekraczającej pierwotne koszty produkcji, utraty zysku w wyniku spadku sprzedaży, rekompen­satę własnych pieniędzy wydatkowanych na reklamę.

Ponadto w chwili wystąpienia zdarzenia szkodowego ubezpieczenie zapewnia wsparcie doradcy kryzysowego. CPI to wciąż niszowe rozwiązanie, oferowane przez nielicznych ubezpieczycieli.

Nie jest tanie. Stawka zależy m.in. od ro­dzaju wprowadzanych do obrotu produktów, krajów zbytu, wielkości obrotów, jakości wspomnianych procedur kryzysowych na wypadek wycofywania produktów. Polisa tego rodzaju dla średniej wielkości produ­centa cukierków kosztuje kilkadziesiąt ty­sięcy złotych.

Tagi:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *