ŁADOWANIE

Wpisz by wyszukać

Przepis na case study

Udostępnij

Obowiązkową techniką pracy trenera MBA są studia przypadku. Od tego, jakich uczestników uda się zaangażować jako prelegentów, niejednokrotnie zależy frekwencja, jak również, a może przede wszystkim, cena kursu.

Profesjonalne studia MBA oparte są o autorytet wykładowcy. Według Clyde’a Herreida, dyrektora National Center for Case Study Teaching in Science na Uniwersytecie Buffalo, case study, czyli będący integralną częścią podyplomowych studiów MBA opis przypadku, musi „opowiadać historię”. Nie jest ona narracją, co oczywiste, służącą rozrywce. Jej celem jest poszerzenie horyzontów słuchaczy, wiedzy i umiejętności. Każdy, kto zajmuje się rozwojem innych osób i chce robić to w sposób intrygujący, atrakcyjny i skuteczny, powinien, jego zdaniem, zainteresować się taką metodą i jak najczęściej, w miarę możliwości, wykorzystywać ją w pracy.

Case studies są obowiązkową techniką pracy trenera. Od tego, jakich uczestników uda się zaangażować uczelni jako prelegentów (właściciele firm czy szefowie wielkich korporacji), niejednokrotnie zależy frekwencja, jak również, a może przede wszystkim, cena kursu. – Jeżeli uczelni udałoby się pozyskać Tima Cooka, który opowiedziałby o tym, jak Apple pokonało poszczególne problemy, poradziło sobie w sytuacjach kryzysowych czy odniosło sukces, miałaby ona na swoich studiach MBA frekwencję, jakiej świat nie widział i zarobiłaby krocie – wskazuje Jan Korman, francuski przedsiębiorca działający w sektorze spożywczym, absolwent MBA. – Wiadomo jednak, że szef największej korporacji świata nie przyjmie zaproszenia. Ale, generalnie, im większy autorytet biznesowy opowiada swoją historię jako case study, tym lepiej.

Myślenie kategoriami

Jednak w case studies nie chodzi o sam występ mniej lub bardziej znanego biznesowego celebryty. Studia przypadku powinny dotyczyć poszczególnych dziedzin działalności gospodarczej. Mogą mieć charakter ogólny („jak odniosłem sukces w biznesie”), zazwyczaj koncentrują się jednak na wybranych zagadnieniach – na przykład na księgowości, akwizycji, sprzedaży czy marketingu.

studia MBA, jak zrobić case study - Businessman.pl, magazyn BusinessmanTaki sposób nauki jest jednym z najskuteczniejszych, zdaniem specjalistów, sposobów edukacji podyplomowej, bazuje bowiem na indywidualnym doświadczeniu osób, które wybrały podobną, co uczestnicy kursu, drogę rozwoju zawodowego, mierzą się ze zbliżonymi przeciwnościami, muszą sobie radzić pod naciskiem podobnego rodzaju presji.

Metoda ta ma stosunkowo długą historię. Pierwszy raz została użyta wśród amerykańskich studentów prawa i medycyny Harvard Graduate School of Business na początku ubiegłego wieku. Jak wyjaśnia William Ellet, autor wydanego przez tę uczelnię podręcznika „The case study handbook”, zarówno w edukacji, jak i w biznesie zdanie jednej osoby ma znaczenie niewielkie, do czasu gdy nie podzieli się ona swoim doświadczeniem. Analiza przypadku uczy formułowania i porównywania opinii oraz poznawania na ich podstawie rozmaitych różnic oraz analogii. Praca nad przypadkiem wymaga umiejętności analizowania treści i łączenia faktów. Kształtuje zdolność krytycznego i twórczego myślenia, uczy widzieć problemy w złożonym kontekście. – W rezultacie powinna prowadzić do ukształtowania nawyku myślenia kategoriami tzw. ciągów przyczynowo-skutkowych oraz kierować uwagę na konsekwencje podejmowanych decyzji i wielostronne rozpatrywanie problemów i przeciwności – wyjaśnia Korman.

Siła narracji

Ale aby zdobyć uwagę słuchaczy i zmaksymalizować korzyści, przypadki używane do celów dydaktycznych powinny być interesujące. Spory wpływ na ich atrakcyjność ma forma, w jakiej zostaną zaprezentowane. Coraz popularniejsza i w zasadzie już powszechna jest prezentacja case’ów w formie narracji. Opowieść pozwala słuchaczowi „poczuć i zobaczyć” informację, którą nauczyciel ma do przekazania. W trakcie takiej nauki pracują bowiem obie półkule mózgu słuchacza: prawa odpowiedzialna za marzenia, kreatywność, wyobraźnię, kolory i muzykę oraz lewa – „nadzorująca” umiejętność interpretowania słowa pisanego, liniowego myślenia i liczenia. Narrator aktywizuje obydwie, a przetwarzając sekwencje słów i wydarzeń, opowiadając kolejne sceny, stymuluje kreatywność oraz powoduje, że przekazywane treści są łatwiej zapamiętywane.

Poszczególne informacje powinny być jednak konkretne, ustrukturyzowane i przygotowane do prostej i skutecznej asymilacji. Ich analiza odgrywa spore znaczenie w przebiegu projektowania i prowadzenia procesu dydaktycznego. Atrakcyjnym i skutecznym sposobem jest zastosowanie anegdot, postaci, scen i zwrotów akcji, które ułatwiają przyswajanie wiedzy.

System limbiczny

W świecie narracji człowiek przebywa w zasadzie od urodzenia. Ma on także bardzo długą, sięgającą w zasadzie początku ludzkości, historię. Opowiadania były używane w zasadzie „od zawsze” do wymiany informacji oraz gromadzenia wiedzy. – Są naturalną i powszechną formą przekazu, można wręcz powiedzieć, że „człowiek jest zwierzęciem opowiadającym historie” – wskazuje Jan Korman. – To podstawowe i najważniejsze narzędzie nadawania struktury osobistemu doświadczeniu. Człowiek komunikuje się narracjami, pisząc, tworząc obrazy, filmy, a nawet kreując swój wygląd, bo strój czy makijaż także opowiadają historię.

Treści przekazywane w formie narracji mają znaczący wpływ na efektywność komunikacji, ale także siłę przekazu, bo osobiste historie pochłaniają uwagę. Słuchacz identyfikuje się z bohaterem (nazywa się to efektem „przenoszenia” i jest zjawiskiem psychologicznym).

Siła narracji jako narzędzia w pracy dydaktycznej umożliwia opracowanie autorskiego tekstu przez osobę prowadzącą zajęcia. Na podstawie konkretnych wydarzeń i sytuacji prelegent może wykorzystać kontekst grupy (cel spotkania, przygotowanie i doświadczenia słuchaczy) oraz ma możliwość w miarę swobodnego operowania formą (na przykład epizody bez konkretnego zakończenia).

Stosowane w narracji powszechnie odwołanie do emocji wzmaga działanie tzw. systemu limbicznego, który w mózgu jest położony w sąsiedztwie obszaru odpowiedzialnego za pamięć. Aktywizacja pierwszego powoduje jednocześnie lepsze ukrwienie drugiego, co sprawia, że zapamiętywanie staje się bardziej efektywne. Uczestnik procesu dydaktycznego przyswaja przekazywane treści szybciej, łatwiej i pozostają one w pamięci dłużej niż w przypadku suchego, opartego o „zimne” informacje wykładu.

Złożona nauka

Ale przygotowanie dobrze dobranej do potrzeb i możliwości grupy treści przypadku także nie jest zadaniem łatwym – w momencie przygotowania praca dopiero się zaczyna, a nie kończy. Analiza konkretnego przypadku jest tak samo istotna jak treść. Zarówno indywidualne opracowywanie zagadnień, jak i praca w małych grupach czy dyskusja są integralną częścią tej metody dydaktycznej.

Nauka metodą analizowania przypadków sprawdza się podczas zajęć z różnymi grupami. Pozwala na dopasowanie treści do potrzeb i możliwości. Omawiany case niejednokrotnie uświadamia nie tylko poszczególnym osobom, ale i prowadzącemu, że nie ma „jedynie słusznych” rozwiązań, absolutnych reguł, które można stosować w każdej sytuacji, trudno także znaleźć jedyną interpretację zdarzenia. Grupa dostrzega zazwyczaj elementy i konteksty, o których autor wykładu nawet wcześniej nie pomyślał.

Uczestnicy uświadamiają sobie, że nie ma także sytuacji całkowicie „specyficznych”, do których w żadnej mierze „nie da się” zastosować doświadczenia i uznanej wcześniej teorii.

– Uczą się więc w pewnym sensie, że biznesowa rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana, niż im się wydawało wcześniej – twierdzi Jan Korman.

Z teorii andragogiki, czyli subdyscypliny pedagogiki zajmującej się kształceniem dorosłych, wynika, że grupa takich osób najlepiej uczy się na podstawie wzajemnych doświadczeń oraz zazwyczaj stanowi zbiór mocno zróżnicowany zarówno pod względem możliwości, jak i tempa przyswajania wiedzy (wpływ na to ma praktyka życiowa, indywidualne zdolności oraz wcześniejsza edukacja). – Case study jest narzędziem metodycznym, dzięki któremu uczestnicy zaczynają zdawać sobie sprawę z wzajemnych zależności i powiązania rozmaitych, pozornie niezwiązanych ze sobą, zjawisk – wyjaśnia Korman. – W efekcie uczą się myślenia szerszymi kategoriami, zadawania pytań i aktywnego poszukiwania rozwiązań.

Budowanie case study przypadku jest przy tym zwykle opisem pewnego procesu, więc prelegent musi zadbać o właściwą kompozycję, czyli chronologię i strukturę. Nie może, po prostu, zaprezentować przypadkowych zdjęć, faktów i danych dotyczących projektu. Istotne są początek, rozwinięcie i zakończenie. Na wstępie powinien zostać zarysowany kontekst i opisane wyzwanie, którego taki przypadek dotyczy (na przykład kim był klient i z jakim problemem się zwrócił). W rozwinięciu najczęściej przedstawiane są podejścia do tego zagadnienia i wyjaśnienie, w jaki sposób praca została zaplanowana, które metody użyte, z jakich pomysłów skorzystano, a które ostatecznie zostały odrzucone. Dopiero na końcu najczęściej prezentowane są efekty oraz mniej lub bardziej rozbudowane podsumowania.

Każdy potencjalny prelegent powinien na bieżąco dokumentować swoją pracę, dzięki czemu po zakończeniu projektu łatwiej będzie mógł przygotować case study. Nie chodzi, rzecz jasna, o bieganie z aparatem fotograficznym czy opóźnianie pracy przez robienie zdjęć kolegom. Można jednak w jednym miejscu zbierać notatki, które powstały w ramach projektu, czy założyć teczkę na szkice lub zapisy rozmów z klientami.

Wartość studium przypadku w dużej mierze zależy od jej zawartości.

studia MBA, jak zrobić case study - Businessman.pl, magazyn BusinessmanOpinia klienta

W ramach MBA czasami można, niestety, wysłuchać dość chaotycznych case studies, które niełatwo dają się przyswoić, a jeszcze trudniej wyciągnąć z nich jakiekolwiek wnioski.

Dobre studium przypadku powinno być historią, która ma bohaterów, a wydarzenia w niej przedstawione są ustawione w pewnym porządku chronologicznym. Właściwie skonstruowane i opowiedziane obejmuje zazwyczaj zmagania postaci: jego bohaterowie powinni więc prezentować napotkane wyzwania, zagadnienia, z którymi się zmierzyli. Udane studium przypadku zawiera także tzw. motyw przewodni i dotyczy konkretnego problemu, który został rozwiązany (bywają przy okazji poruszane, rzecz oczywista, inne wątki, ale przewodni powinien pojawiać się w całym case study). Jeżeli opisywana jest na przykład realizacja sesji zdjęciowej, obowiązkiem prelegenta powinno być określenie, jaki był jej cel, co ją wyróżniało na tle innych, które wcześniej zostały wykonane, a może nawet wszystkich.

Studium nie może się zamienić w puste przechwałki. Zamiast frazesów prelegent powinien sięgać na przykład po informacje dowodzące własnej kompetencji. W takiej sytuacji nieocenione są liczby – twarde, obiektywne, łatwo dające się udowodnić. Dobrze, gdy zaprezentuje efekty, osiągnięcia, statystyki, które przybliżą odbiorcy, jak wyglądała jego praca.

Dobrym sposobem są także tzw. testimoniale (poświadczenia) klientów, czyli opinie na temat projektu, produktu lub problemu będącego przedmiotem wykładu (zwykle są one umieszczane na końcu jako podsumowanie). Słuchacz widzi wówczas, jak klient (odbiorca) ocenił pracę prelegenta. Taki sposób w zasadzie wyklucza użycie mało wiarygodnych przechwałek. O kompetencjach opowiada bowiem osoba niezwiązana bezpośrednio z opowiadającym ani firmą, którą on reprezentuje.

Ważne słowo

Prelegent w trakcie wykładu powinien uważać na język, którym się posługuje. Lepsza od opowieści o tym, jak został stworzony na przykład „piękny layout książki”, jest historia opisująca zmagania towarzyszące jego powstaniu, problemy, z którymi mierzyli się twórcy czy sposób osiągnięcia rezultatu. Ocena efektów nie powinna być częścią studium przypadku. Słuchacz może (i powinien) dokonać jej sam, a jeszcze lepiej, gdy wnioskami podzieli się z pozostałymi uczestnikami kursu.

Prelegent powinien się wystrzegać stosowania specjalistycznego żargonu. Case study musi być zrozumiałe dla każdego, nie może zatem opierać się na branżowej terminologii. Prelegent jak najprościej powinien tłumaczyć odbiorcy istotę zagadnienia. „Niszowe” określenia często bardziej w tym przeszkadzają, niż pomagają.

W ramach studiów MBA można spotkać zarówno krótkie case studies zawierające same konkrety, jak i formy dłuższe, obszerne, nasycone szczegółami. Większość uczelni preferuje raczej drugie rozwiązanie, uważając je za skuteczniejsze. Treści rozbudowane i kompleksowe zazwyczaj mają większą siłę perswazji i zyskują większą popularność. Serwis Buzz Sumo niedawno przebadał kilka milionów dostępnych w Internecie artykułów pod kątem intensywności udostępnień, polubień na Facebooku itd. Okazało się, że notatki o długości przekraczającej trzy tys. słów są dwa razy bardziej popularne niż zawierające jedną trzecią ich długości (1000).

Tagi:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *