ŁADOWANIE

Wpisz by wyszukać

Powrót smaku i zapachu

Udostępnij

Wygląda na to, że przyszłość zakładów produkujących żywność ekologiczną (organiczną) w Polsce rysuje się korzystnie. Obecnie, jak dowodzą przeprowadzone już jakiś czas temu przez pracownię TNS badania, tylko około miliona Polaków (4 proc.) regularnie kupuje tego rodzaju produkty, a 26 proc. – okazjonalnie. Skala wydatków jest również stosunkowo niewielka.

Zdaniem ekspertów niemieckiego Instytutu Badań nad Rolnictwem Ekologicznym (FiBL) przeciętny Polak na produkty ekologiczne wydaje rocznie zaledwie około 5,5 euro (25 zł), Austriak – 97,4 euro (450 zł), Duńczyk – 132,3 euro (550 zł), a Szwajcar – prawie 120 euro (około 500 zł). Na podstawie dynamiki danych historycznych FiBL przewiduje, że pod koniec obecnej dekady wydatki Polaków na ten rodzaj stosunkowo wciąż drogiej i wyszukanej żywności wzrosną do około 14-16 euro (około 75 zł), czyli prawie trzykrotnie. – Krajowy rynek produktów ekologicznych jest wciąż zdecydowanie niedowartościowany – przekonuje dr Robert Hermanowski, specjalista ds. Europy Środkowej w FiBL. – Na podstawie sygnałów od hurtowni, producentów oraz sprzedawców spodziewamy się, że w najbliższych latach poziom spożycia ekoproduktów w Polsce będzie się zwiększał w sposób najbardziej dynamiczny w całej UE.

Ekologiczny brand

Nie każdy może wytwarzać artykuły ekologiczne. Szczególnie produkcja żywności organicznej podlega bardzo ścisłym uregulowaniom, których wypełnianie jest skrupulatnie i drobiazgowo weryfikowane zarówno przez instytucje krajowe, jak i unijne. Wyrobami tego rodzaju mogą być jedynie artykuły produkowane zgodnie z Rozporządzeniem Rady nr 834/2007 z 28 czerwca 2007 roku w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania wyrobów oraz Rozporządzeniem Komisji (WE) nr 889/2008 z 5 września 2008 roku ustanawiające szczegółowe zasady wdrażania rozporządzenia Rady (WE) nr 834/2007 w sprawie oznakowania produktów ekologicznych.

Od 1 lipca 2012 r. unijne logo artykułów organicznych (tzw. euroliść) powinno się znajdować na wszystkich opakowaniach tego rodzaju żywności (patrz: ramka). Produkty niepakowane i importowane, sprzedawane w stanie rozproszonym (luzem), nie muszą, zapewne w wielu wypadkach nawet nie mogą, być tak oznaczane. Prócz takiego oznaczenia na opakowaniach mogą się znajdować, co chyba jasne, inne znaki, prywatne, regionalne lub krajowe, różnego rodzaju logotypy itp. Musi tam być jednak wskazany również numer tzw. organu kontrolnego (instytucji nadzorującej przestrzeganie norm w tym zakresie) oraz miejsce uprawy surowców. – Produkty ekologiczne muszą być ponadto oznakowane właściwą informacją tekstową, jak również numerem i nazwą jednostki certyfikującej – potwierdza Marta Rutkowska z Bureau Veritas Certification Polska, organizacji zajmującej się certyfikacją tego rodzaju żywności na terenie Unii Europejskiej. Ale, jak uważają eksperci, o oznaczenia tego rodzaju warto zabiegać. Według badania instytutu Eurobarometr unijny logotyp wyrobów organicznych rozpoznawany jest już przez 24 proc. mieszkańców Unii Europejskiej. – We Francji i Niemczech jest wręcz jednym z najbardziej znanych brandów, w znaczący sposób zwiększających sprzedaż – przekonuje Marta Rutkowska.

Rośliny i zwierzęta

Nie wszystko jednak złoto, co się świeci. Istotą upraw ekologicznych jest naśladowanie zjawisk zachodzących w naturalnych ekosystemach. Spożywcze wyroby ekologiczne mogą być zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego. Zadaniem instytucji certyfikujących jest prowadzenie kontroli jakościowych i ilościowych, tak aby wyeliminować z rynku różnego rodzaju nieprawidłowości w procesie produkcji, jak również ścigać oszustów. Zalecane jest także utrzymanie, dzięki różnorodności upraw, tzw. równowagi biologicznej, potocznie nazywanej płodozmianem. Zachowujący zasady zrównoważonego rozwoju rolnik nie może używać chemicznych środków ochrony roślin ani żadnych innych nawozów syntetycznych. Powinien dążyć do zamknięcia obiegu materii w swoich gospodarstwach, takiego zorganizowania produkcji, aby jak najmniej półproduktów trafiało na wysypisko śmieci, a większość była przetwarzana ponownie (chów zwierząt może dawać na przykład naturalne nawozy, a uprawa roślin – paszę dla zwierząt).

Ekologiczne rolnictwo, pod względem naukowym, uważane jest za najbardziej zrównoważone i przyjazne środowisku naturalnemu. Założeniem upraw ekologicznych jest jak najwierniejsze naśladowanie naturalnych zjawisk zachodzących w ekosystemach.

– Przyczynia się do użyźniania gleby, pomaga zapobiec utracie różnorodności biologicznej oraz w utrzymaniu wysokiej jakości dostępnej na danym terenie wody – wskazuje Marta Rutkowska. – Łączy przyjazne dla środowiska praktyki oraz różnorodność biologiczną na wysokim poziomie z troską o zachowanie zasobów naturalnych Ziemi. Jest metodą produkcji, w której wykorzystuje się tylko naturalne procesy i substancje. Uzyskiwane dzięki tym produkty powstają zgodnie z ogólnymi zasadami ochrony środowiska, co dla obywateli ma coraz większe znaczenie.

Zwierzęta w gospodarstwach ekologicznych muszą mieć odpowiednią ilość zarówno miejsca, jak i przestrzeni. Powierzchnia dla nich przeznaczona musi być wysłana słomą, a ich dieta oparta o paszę ekologiczną. Ekologiczne, naturalne nawozy, których dostarczają w formie odchodów, mogą i powinny być podstawą uprawy roślin. Dzięki nim gleba jest bogata w substancje odżywcze i daje bardziej obfite plony.

Jedną z zasad ekologicznej produkcji jest stosowanie najwyższych standardów dotyczących dobrostanu zwierząt i uwzględnianie specyficznych potrzeb poszczególnych gatunków. Obejmuje to zarówno wybór odpowiednich ras, jak również praktyk hodowlanych, dbałość o zdrowie zwierząt poprzez wspomaganie ich naturalnego systemu obrony immunologicznej. Angażujący się w zrównoważoną produkcję rolnicy muszą otoczyć zwierzęta troskliwą opieką na wszystkich etapach ich rozwoju.

Ostateczny certyfikat

Prawo do używania euroliścia, pod względem formalnym, przysługuje tylko podmiotom mającym potwierdzający spełnianie rygorystycznych wymagań certyfikat. Aby go dostać, trzeba zgłosić prowadzenie działalności o profilu ekologicznym w jednym z kilkunastu działających w Polsce, upoważnionych do kontroli przez ministra rolnictwa jednostek certyfikacyjnych. Ubiegający się o przyznanie takiego oznaczenia producent musi dostarczyć dokumenty konieczne do tego, aby możliwe było przeprowadzenie działań kontrolnych, ocena sposobu wytwarzania artykułów, jak również sposobu rozwiązania problemów logistycznych oraz magazynowych (na przykład informacje mówiące, jaką drogą i skąd pozyskiwane są niezbędne do produkcji surowce czy półprodukty). Na podstawie wyników takiego badania, czegoś w rodzaju due diligence, instytucja certyfikująca przeprowadza kontrolę. Jeśli jej wynik jest pozytywny, podmiot otrzymuje wstępny, potwierdzający rozpoczęcie procesu przestawienia produkcji na metody ekologiczne, dokument. Sam proces przejścia na ekologiczne know-how, szczególnie w działalności rolniczej, wymaga jednak czasu, konieczne jest bowiem zagwarantowanie na przykład glebie swego rodzaju odpoczynku i pozwolenie na przejście procesu samooczyszczenia się z trujących związków. W przypadku najbardziej popularnych upraw taki okres trwa nie mniej niż dwa lata, a przestawienie na hodowlę organiczną upraw wieloletnich, jak na przykład plantacje, czy zajmujące nieraz bardzo rozległe tereny sady, zajmuje jeszcze więcej czasu. Wydająca jednak ekologiczne warzywa i owoce gleba musi być całkowicie pozbawiona zawartości jakichkolwiek substancji chemicznych). Po uregulowaniu opłat (od tysiąca do dwóch tys. zł) producent może rozpocząć skierowaną do odbiorcy detalicznego produkcję. – O certyfikat ostateczny taki podmiot może się jednak ubiegać dopiero po wdrożeniu ekologicznych metod zrównoważonej gospodarki na wszystkich etapach produkcji – wyjaśnia Cyprian Nowicki, specjalista zajmującej się prowadzeniem audytów firmy Bioexpert.

Ekokosmetyki

Uzyskanie certyfikatów potwierdzających ekologiczny rodowód produktów w branży kosmetycznej jest nieco trudniejsze niż w przypadku rolnictwa i zakładów spożywczych. W Polsce brakuje jednostki certyfikującej wyspecjalizowanej w ocenie i kontroli pod względem zachowania zasad zrównoważonego rozwoju przy produkcji takich artykułów. Zamierzające rozpocząć produkcję ekokosmetyków przedsiębiorstwa muszą starać się więc o potwierdzający naturalne pochodzenie produktów dokument w organizacjach międzynarodowych, takich jak Ecocert czy niemiecki BDIH – Kontrollierte Naturkosmetik. Wymagania stawiane przez te organizacje są podobne, ale nie identyczne. Na pewno nie jest dozwolone używanie półproduktów modyfikowanych genetycznie ani takich, do których hodowli czy produkcji takie surowce były używane (na przykład tłuszcze zwierząt karmionych modyfikowaną genetycznie kukurydzą). Przedsiębiorstwa dostarczające producentom półprodukty powinny mieć również odpowiednie, potwierdzające właściwości ekologiczne, certyfikaty. Linie produkcyjne w ubiegających się o certyfikat zakładach muszą być przyjazne środowisku, nie jest zatem dozwolone stosowanie do ich napędzania ropy naftowej, oleju mineralnego, substancji pochodnych czy syntetycznych aromatów powszechnych w produkcji przemysłowej. Ważne są także opakowania. Gotowe artykuły muszą być pakowane w torby czy paczki wytwarzane z materiałów ulegających biodegradacji (używanie plastiku w jakiejkolwiek formie nie jest dozwolone). Rygorystycznie nadzorowanym zakazem objęte jest również testowanie gotowych wyrobów na zwierzętach. Podobnie jak w przypadku żywności – certyfikaty wyrobów kosmetycznych wydawane są na podstawie opisującej stosowane metody produkcji dokumentacji zawierającej listę używanych surowców i szczegółowy opis stosowanych receptur. Jednostka certyfikująca na takiej podstawie wyznacza datę pierwszego audytu, kolejny odbywa się, zazwyczaj, w terminie niezapowiedzianym. Obie kontrole są płatne. Cena ustalana jest indywidualnie i zależy, generalnie, od liczby produktów, na które ma być przyznany certyfikat, skali planowanej działalności, obecnych i przyszłych mocy produkcyjnych czy wytwórczych oraz fizycznej wielkości samego zakładu, ale trzeba się liczyć z wydatkiem w wysokości od kilkunastu do nawet, w przypadku korporacji, kilkuset tysięcy zł. Przyznany certyfikat obowiązuje przez dwanaście miesięcy. Przedłużenie ważności takiego dokumentu także, niestety, kosztuje. Ale o zwrot całości lub choćby części kosztów można się ubiegać w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).

Naukowa pomoc

Niestety, większa czasochłonność i mniejsza wydajność, mimo rosnącego popytu ze strony konsumentów, nie zachęcają do przechodzenia na ekologiczny rodzaj upraw i produkcji. Mając do dyspozycji mniejszą gamę środków, wytwórcy i rolnicy ponoszą bowiem większe ryzyko, które można zminimalizować, wprowadzając nowe, sprawdzone, ekologiczne technologie. Dlatego wytwarzanie ekologicznej żywności czy kosmetyków powinno być wspomagane, jak twierdzą eksperci, badaniami naukowymi. To do takiej kooperacji zachęca Komisja Europejska poprzez działania prawne i finansowe. Prowadzący taką współpracę rolnicy i producenci żywności mogą się starać o finansowe i organizacyjne wsparcie ze strony ministra rolnictwa. Zasady składania wniosków o dofinansowanie regulują przepisy rozporządzenia z 18 maja 2010 roku w sprawie stawek dotacji przedmiotowych dla różnych podmiotów wykonujących zadania na rzecz rolnictwa (Dz.U. nr 91, poz. 595 z późn. zm.). Jest jednak ograniczenie formalne, o którym warto pamiętać: wniosek można złożyć do szefa resortu jedynie do końca stycznia roku, podczas którego badania naukowe mają być prowadzone. Do wniosku musi być dołączona wstępna, sporządzona także na specjalnym formularzu, kalkulacja. W ubiegłym roku szef resortu rolnictwa wydał kilkadziesiąt decyzji, przyznając dofinansowanie w wysokości kilku mln zł. Tylko podczas pierwszych miesięcy tego roku, jak informują urzędnicy ministerstwa, wpłynęło kilkanaście wniosków.

 

Tagi:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *