ŁADOWANIE

Wpisz by wyszukać

Procenty z procentów

Udostępnij

Inwestycja w wykwintne alkohole jest niezależna od aktualnych wahań na klasycznych rynkach finansowych. Osiągnięcie zysku wymaga jednak niemałego zaangażowania, a czasem – pracy.

Chociaż w ostatnich latach sytuacja pod tym względem bardzo się zmieniła, Polacy nadal lubią wypić. Nie można tego jednak powiedzieć o fachowym, specjalistycznym inwestowaniu w trunki. Najbardziej wykwintne napoje tego rodzaju są bowiem coraz bardziej popularnym alternatywnym wehikułem inwestycyjnym.  Krajowy rynek inwestycji alternatywnych w tego rodzaju instrumenty nie wygląda imponująco, a jego wartość nie przekracza 200 mln zł rocznie. Głównym powodem jest brak specjalistycznej wiedzy inwestorów, co nie po-zwala rozkręcić w miarę masowej sprzedaży. Alkohol nie jest łatwym wehikułem inwestycyjnym. Posługując się danymi historycznymi, można co prawda stosunkowo łatwo wskazać spektakularne wzrosty wartości trunków inwestycyjnych, a nawet pokusić się stwierdzenie, że jest to rynek pewny, na którym trudno stracić zainwestowany kapitał, a szansa na osiągnięcie zysku jest większa niż w przypadku klasycznych instrumentów finansowych. W ciągu ostatnich 25 lat, w przypadku ośmioletniej inwestycji w alkohol, indeks Livex Investables nie wykazał pełnego, rocznego spadku. Średnia stopa zwrotu z pięcio-letnich, opartych o ten benchmark, inwestycji wyniosła około 84 proc. (maksymalna – 380 proc., minimalna – 23 proc.). Będący naj-szerszym wskaźnikiem cen na rynku whisky, śledzący w czasie wartość tysiąca starannie wyselekcjonowanych butelek whisky o naj-większym potencjale inwestycyjnym Indeks Rare Whisky Apex 1000 w trakcie ostatnich siedmiu lat wzrósł o ponad 140 proc.

W Polsce brakuje jednak instytucji w sposób profesjonalny i niezależny monitorującej rynek alkoholi inwestycyjnych. Szacuje się, że osób lokujących kapitał w wykwintne, najwyższej klasy trunki, jest zaledwie około trzech tysięcy. – Jeżeli inwestor chce uzyskać dobry, znaczący zwrot z takiej lokaty, musi przed jej uruchomieniem nie tylko obserwować rozmaite indeksy, ale także uważnie śledzić aktualnie obowiązujące trendy rynkowe. Stosunkowo łatwo można kupić trunek, który nie dość, że nie przyniesie spodziewanego zysku, ale wręcz spowoduje stratę – wskazuje Jan Karol Kampioni, jeden z inwestorów. – Nie wszystkie alkohole inwestycyjne to tzw. dobra luksusowe i wyjątkowe, czasem okazuje się to dopiero po latach, a rozmaite rekomendacje trudno zweryfikować. Ewentualna inwestycja sprawdza się przede wszystkim jako „przyjemny” element dywersyfikacji portfela. W taki wehikuł finansowy zdecydowanie nie warto lokować wszystkich aktywów.

Nietypowe inwestycje, inwestycje w alkohol - Businessman.pl, magazyn BusinessmanZysk supertoskanów

Na stopę zwrotu ma wpływ wiele elementów, ale przede wszystkim rzadkość produktu. W przypadku bardziej na tym rynku popularnego wina inwestorzy najchętniej wybierają trunki ze znanych, przede wszystkim francuskich, ośrodków winiarskich. Dużym powodzeniem cieszą się wina produkowane w winnicach regionu Saint-Émilion, czy Bordeaux-Médoc. Dobrą inwestycją bywa też nabycie tzw. supertoskanów, rocznikowych szampanów czy najlepszych win kalifornijskich.

W przypadku whisky za najbardziej do-chodowe uważane są trunki wytwarzane tradycyjnie w miejscu narodzin, czyli Irlandii i Szkocji. Rodzajów tego trunku jest dużo (patrz: ramka). Do celów inwestycyjnych najczęściej wykorzystywany jest Single Malt, czyli trunek z konkretnej destylarni (około 4,5 proc. rynku whisky na świecie). Walory inwestycyjne posiadają takie marki jak Port Ellen, Dalmore, Bowmore, czy Macallan, ale z roku na rok rośnie zainteresowanie trunkami pochodzącymi z Dalekiego Wschodu, zwracając uwagę na whisky z Japonii (w 2014 roku zwycięzcą prestiżowego rankingu World Whisky Bible został Yamazaki Single Malt Sherry Cask 2013). W trakcie natomiast innej imprezy tajwańska destylarnia uzyskała dwa tytuły „najlepszej whisky jednosłodowej” i „najlepszej jednosłodowej whisky z jednej beczki”.

Budowanie wartości

Śledzenie wyników konkursów uważane jest za bardzo cenną wskazówkę na temat tego, w które gatunki warto zainwestować. Tak czy inaczej inwestycja w markowe alkohole ma charakter długoterminowy. Horyzont czasowy wynosi nie mniej niż trzy lata (im jest dłuższy, tym prognozowane zyski bywają wyższe).

Jest też bariera kapitałowa. Na rozpoczęcie takiej inwestycji trzeba co najmniej 25-40 tys. zł. Mniejsze kwoty w przypadku „fizycznej inwestycji” raczej nie wchodzą w rachubę. Nie każdego stać na zaangażowanie kapitału w takiej wysokości w stosunkowo długim okresie, w dodatku bez pewności osiągnięcia kiedykolwiek zysku. Ale czas to w tym przypadku pieniądz. Dojrzewając w zamkniętych pomieszczeniach, markowy alkohol nabiera odpowiednich właściwości smakowo-zapachowych, co przekłada się na jego rzadkość, a w ostatecznym rozrachunku – wartość.  Ale cena zależy także od wielu innych czynników, spośród których część ma charakter obiektywny, niektóre – subiektywny. Potencjalny inwestor musi liczyć się z tym, że będzie musiał pokryć (w części) koszt produkcji i dystrybucji, jak również zrekompensować wahania popytu oraz wahania kursów walutowych. Na wartość alkoholi inwestycyjnych ma także wpływ wiek trunku, unikalne właściwości chemiczne, a nawet jakość gleb oraz uwarunkowania metrologiczne czy zanieczyszczenie powierza w danej lokalizacji.  Do czynników subiektywnych zaliczany jest natomiast zapach, smak oraz towarzyszące konsumpcji wrażenia poznawcze, przywołujące na przykład określone wspomnienia, obrazy, smaki czy zapachy.  Na rynku kolekcjonerskim, który jest głównym, ostatecznym odbiorcą trunków, najbardziej istotne czynniki to wiek, rocznik, jakość oraz renoma destylarni. Liczą się także sposób butelkowania, liczba egzemplarzy, oprawa czy unikalne cechy. Znaczenie ma również to, czy zakład, który wyprodukował trunek, prowadzi jeszcze działalność, czy już jej zaniechał (cenniejsze są wyroby firm historycznych, nie plasujących już swoich wyrobów na szerokim rynku masowym).

Destylat Daniels’a

Potencjalny inwestor ma dwa podstawowe sposoby zakupu wina. Pierwszy z nich to kupno alkoholu na rynku pierwotnym w leżakujących beczkach. W ciągu dwóch, trzech lat przed rozlaniem do butelek dokonywana jest pierwsza ocena jakości, smaku oraz perspektywy wzrostu wartości. Taka inwestycja obarczona jest większym ryzykiem, bo nabywca nie ma pewności, czy alkohol rzeczywiście osiągnie odpowiednią jakość. Drugim sposobem jest kupno wina, które zostało już ocenione i sklasyfikowane, w skrzynkach. Czołową giełdą handlu winami jest utworzona w 1999 roku Liv-ex w Londynie, która świadczy usługi przede wszystkim na rzecz profesjonalnych traderów oraz kolekcjonerów. Istotną rolę w rozwoju rynku win miało wprowadzenie indeksów obrazujących aktualne notowania (Live-ex 100, Live-ex 500, Live-ex Fine Investables). Alkohole mające więcej niż 25 lat usuwane są z indeksów w związku z niskim poziomem podaży.

W przypadku whisky można rozważyć zakup beczek bezpośrednio u producenta, w destylarniach, które od czasu do czasu uruchamiają programy tzw. Private Cask, inwestycji w jeszcze nie do końca gotowe trunki. Whisky spoczywa na miejscu, a partner programu poprzez regularnie otrzymywane próbki może kontrolować, jak rozwija się produkcja i trunek nabiera z biegiem lat jakości.

Innym sposobem jest kupno, na aukcji lub z pierwszej ręki (od importerów), kolekcjonerskich edycji gotowych już butelek. Pierwsza droga jest bardziej kłopotliwa, bo gdy przychodzi moment butelkowania, konieczne są wymagane przez prawo koncesje. Bez nich alkoholu nie uda się w sposób legalny sprowadzić do Polski. Beczkę można, co prawda, odsprzedać z powrotem destylarni lub brokerom, ale w takim przypadku trzeba się liczyć z koniecznością udzielenia upustu.  Można także rozważyć nabycie butelkowanego produktu za pośrednictwem aukcji, m.in. Whisky Auction. Przedmiotem obrotu najczęściej są beczki z destylatem trunku, czyli we wczesnej fazie produkcji. Kolejnym sposobem inwestowania w alkohol jest kupno udziałów w notowanych na giełdzie spółkach produkujących wino lub whisky (na przykład Brown–Forman, właściciel takich marek jak Jack Daniel’s) czy też bezpośrednie zaangażowanie kapitałowe za pośrednictwem funduszu Venture Capital w budowę nowych destylarni.

Emocjonalna dywidenda

Lokowanie środków finansowych w wino lub whisky również może być obarczone ryzykiem. W przypadku zakupu beczek inwestor narażony jest na niebezpieczeństwo związane z ostateczną jakością trunku, którą można ocenić dopiero po rozlaniu do butelek. Wcale nierzadko okazuje się wtedy, że dany gatunek wina czy whisky nie osiągnął oczekiwanych walorów smakowych czy zapachowych, a więc jego wartość nie będzie wysoka.

Kolejną przeszkodą są utrudnienia związane z przechowywaniem alkoholu, często wymusza to konieczność podjęcia współpracy z pośrednikiem, co jest szczególnie kłopotliwe, gdy inwestycja dotyczy produktów przechowywanych za granicą, Już samo w sobie jest to skomplikowane zajęcie. Wino po-winno leżakować (w zależności od rodzaju) w temperaturze od 8 do maksymalnie 15 st. Celsjusza. Natomiast w przypadku whisky konieczne jest ciemne pomieszczenie, z bez dostępu światła.

– Większość inwestycji alternatywnych, takich jak kupno złota, nieruchomości na wynajem, nie wymaga pomocy firm zewnętrznych – zauważa Kampioni. – Inwestycja w ekskluzywny alkohol z reguły wiąże się z wynajęciem specjalisty.

Pośrednik może zbudować cały portfel takiej inwestycji dobierając go do wartości posiadanych środków, preferowanego modelu ryzyka, spodziewanego zysku oraz okresu zamrożenia kapitału. Argumentem przemawiającym za taką inwestycją są korzyści podatkowe: jeżeli do zbycia trunku dojdzie nie wcześniej niż po sześciu miesiącach od jego nabycia, zysk ze sprzedaży będzie zwolniony z podatku dochodowego.

Wartość alkoholi inwestycyjnych nie zależy od aktualnych wahań na rynkach kapitałowych. Warto jednak pamiętać, że zwrot z inwestycji zależy przede wszystkim od aktualnie obowiązującej mody, a dopiero później od jakości, wieku oraz unikalności trunku. W przypadku konieczności wycofania się z inwestycji dyspozycję sprzedaży można złożyć łatwo, ale trzeba się liczyć z tym, że im bar-dziej jest to pilne zlecenie, tym większy trzeba będzie zastosować upust, czasem może to być nawet duża część zainwestowanych środków.

Alkohole można pić, kolekcjonować, jak również w nie inwestować. Wiele osób łączy pasję z zarabianiem pieniędzy. Po takie rozwiązanie często sięgają miłośnicy ekskluzywnych trunków oraz kolekcjonerzy, którzy czerpią satysfakcję z posiadania unikatowych butelek. Uczucie to, znane również kolekcjonerom sztuki, klasycznych samochodów czy zegarków nazywane jest „emocjonalną dywidendą”.

Próżno jej szukać na zwykłych, klasycznych rynkach finansowych.

Tagi
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *