ŁADOWANIE

Wpisz by wyszukać

Mądry łatwiej wyjdzie z dołka

Udostępnij

Wiadomości o śmierci inwestora indywidualnego na polskiej giełdzie są co najmniej przedwczesne.

Polski rynek kapitałowy w ostatnich latach przeżywa bardzo trudne chwile. Rozbiórka OFE, kontrowersyjne decyzje polityczne w spółkach Skarbu Państwa, afera GetBack, odpływ kapitału z TFI, inne przestępstwa na rynku kapitałowym, wyceny wielu firm najniższe od lat, a do tego wszystkiego istotne zaostrzenie regulacji dla spółek giełdowych. W konsekwencji tych wszystkich czynników kapitalizacja wielu firm bardzo istotnie spadła, a część z nich za sprawą decyzji czołowych akcjonariuszy wycofuje się z rynku giełdowego, korzystając z niskich wycen rynkowych. Tymczasem strumienia spółek planujących debiut na GPW niestety wciąż nie widać. Do tego wszystkiego obserwuje się odpływ inwestorów indywidualnych z rynku, przy jednoczesnym braku dopływu nowych. Brzmi to wszystko dość katastroficznie. Historia jednak pokazała, że takie nastroje rynkowe nierzadko sprzyjały odwróceniu negatywnych trendów na rynkach akcji. Czy tak będzie tym razem?

Kiedy jest hossa, to inwestorom niewiele przeszkadza w inwestowaniu.

Czy faktycznie jest już tak źle, że gorzej być nie może? Trudno jednoznacznie przesądzić. Przed rynkami wisi bowiem widmo potencjalnej głębszej przeceny na rynku w USA. Spadki w USA wieszczy się jednak już od kilku lat, lecz te nie nadchodzą. Biorąc pod uwagę cykle rynkowe, można mieć jednak pewność, że ten moment nadejdzie, kwestia tylko – kiedy. Mimo że trudności naszego rynku odbijają swoje piętno na inwestorach indywidualnych, to pozytywnym jest to, że ewolucja tej grupy uczestników rynku, ich zachowań i decyzji coraz bardziej zbliża się do standardów obserwowanych choćby w Europie Zachodniej.

Sii zbadało polskiego inwestora

Problemy polskiej giełdy sprawiły, że Ministerstwo Finansów wreszcie intensywniej pracuje nad strategią dla rynku kapitałowego, która z jednej strony ma zachęcić emitentów do wchodzenia na rynek, a z drugiej poprawić bezpieczeństwo inwestorów i sprawić, aby Polacy chętniej inwestowali na giełdzie. Ten ostatni aspekt jest szczególnie ważny, bo inwestor indywidualny w przypadku mniejszych i średnich firm nierzadko odgrywa kluczową rolę dla płynności obrotu, a dodatkowo często stanowi główne źródło kapitału na rozwój dla najmniejszych podmiotów. Stąd zdecydowanie warto bliżej przyjrzeć się tej grupie uczestników rynku. W tym miejscu warto podkreślić, że Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) od wielu lat prowadzi bardzo dokładne badania inwestorów indywidualnych w ramach „Ogólnopolskiego Badania Inwestorów” (OBI). Opierają się one na kilkudziesięciu pytaniach, a wypełnia je każdego roku od 4 do 7 tys. indywidualnych uczestników rynku. Próba statystyczna jest więc naprawdę duża, a badania te dają bardzo szczegółowy portret inwestora indywidualnego w Polsce i jednocześnie pokazują trendy w jego ewolucji, decyzjach i zachowaniach.

Jaki zatem jest polski inwestor giełdowy?

W wynikach badania OBI widać pewną stabilizację i systematyczność trendów. Polski inwestor z roku na rok zmienia się, ale te zmiany nie są aż tak dynamiczne. Można go w dużym uproszczeniu opisać tak: jest mężczyzną w wieku około 42 lat (Niemcy: 56 lat), inwestuje samodzielnie na giełdzie od około 8 lat (Niemcy: od 22 lat) głównie w akcje spółek notowanych na GPW i ma w portfelu nie więcej niż 7 akcji różnych spółek giełdowych (Niemcy: około 19 spółek), a do tego z reguły nie chodzi na walne zgromadzenia spółek (Niemcy: uczestniczy w WZA i spotkaniach z Zarządem).

Jak wynika z badań OBI przeprowadzanych przez kilka ostatnich lat, polski inwestor, powoli, ale sukcesywnie się starzeje, a okres, w którym inwestuje, systematycznie się wydłuża. Potwierdza to jednoznacznie tezę, że nowych inwestorów przybywa niewielu, a rynek w głównej mierze bazuje na tych, którzy na nim są od lat. Widać jednocześnie, że od 2010 r., kiedy to odbyły się trzy duże oferty spółek Skarbu Państwa (PZU, Tauron i GPW) wciąż brakuje zachęt dla nowych, młodych inwestorów. W konsekwencji od początku 2010 r. liczba aktywnych rachunków maklerskich spadła z ok. 412 tys. do zaledwie 152 tys. szt. na koniec pierwszego półrocza 2018 r., a więc ponad 63 proc.! Pomijając ten fakt, systematyczne podwyższanie średniego wieku inwestorów to naturalna tendencja, która zbliża polskiego inwestora do sylwetki przeciętnego inwestora z Europy Zachodniej, czyli zamożniejszego, bardziej doświadczonego, nastawionego na inwestycje długoterminowe. Nie ma w tym zatem nic niezwykłego i niepokojącego, poza istotnym faktem wskazującym, że obecnie młodsze pokolenie stara się omijać giełdę szerokim łukiem, a dotychczasowi inwestorzy wobec trudności, z którymi boryka się rynek i wobec braku zachęt do inwestowania na giełdzie, wstrzymują się z decyzjami o aktywnym angażowaniu się w inwestycje. Na rynku pozostają tylko najbardziej doświadczeni inwestorzy.

Podobnie wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o przeciętny czas inwestowania na giełdzie. Aktualnie wynosi on około 8 lat i z każdą edycją badania systematycznie się wydłuża.

Polski inwestor cechuje się coraz większą dojrzałością, dysponuje coraz większym kapitałem, a do tego z większą rozwagą podchodzi do budowania portfela inwestycyjnego.

Badanie OBI pokazuje też, że inwestorzy indywidualni coraz dojrzalej i profesjonalnie podchodzą do swoich inwestycji, mają bowiem coraz bardziej zdywersyfikowane portfele inwestycyjne. Wynika to z jednej strony z faktu, że obecnie uczestnicy rynku są bardziej wyedukowani, lepiej wiedzą, jak kontrolować ryzyko, ale jednocześnie wynika to również z tego, że przeciętna zasobność portfela inwestora na przestrzeni ostatnich lat wyraźnie wzrosła, co zapewnia większe pole manewru w zakresie dywersyfikacji inwestycji. W konsekwencji z roku na rok rośnie liczba portfeli, w których znajduje się większa liczba akcji. Wciąż, jednak, większość inwestorów ma do 7 akcji w portfelu. Dla porównania typowy niemiecki inwestor indywidualny posiada tych akcji około 19. Trzeba jednak zważyć, że przeciętny niemiecki inwestor nie tylko ma zdecydowanie większe doświadczenie, ale także niewspółmiernie zasobniejszy portfel, co z pewnością ułatwia proces budowy portfela opartego o większą liczbę spółek. Sam fakt posiadania większej liczby spółek wymaga dodatkowo większego zaangażowania czasowego w zakresie zarządzania portfelem.

Przeciętna wartość portfela inwestora indywidualnego systematycznie rośnie. Te zmiany są jednak powolne, ale ich kierunek od lat jest taki sam, a więc wzrostowy. Wciąż zdecydowanie najmniejszy odsetek inwestorów posiada portfele o wartości powyżej 0,5 mln zł. Jest ich zaledwie 5,2 proc. Natomiast bardzo wyraźnie maleje udział inwestorów posiadających portfel o wartości nieprzekraczającej 10 tys. zł. Z jednej strony świadczyć to może o dobrych wynikach z inwestycji, ale z drugiej przede wszystkim także o wzroście zamożności przeciętnego inwestora giełdowego, co także przekłada się na możliwość większego zaangażowania kapitałowego na rynku akcji.

Giełda czy TFI?

Przeprowadzone przez Stowarzyszenie badania obrazują także sposób, w jaki aktywny inwestor lokuje środki. Okazuje się, że bezwzględna większość badanych preferuje samodzielne inwestowanie. Zapewne może to wynikać z wysokich opłat za zarządzanie w funduszach inwestycyjnych i jednocześnie z wyników, bo dobre zarządzanie własnym portfelem akcji, pod warunkiem, że posiada się odpowiednią wiedzę, może nierzadko zapewnić zdecydowanie lepsze rezultaty niż inwestowanie pośrednie, a więc przy pomocy TFI. Mimo tego wyniki badań SII pokazują, że niemal co trzeci inwestor decyduje się także na dywersyfikację portfela przez inwestycje w TFI. Warto w tym miejscu zwrócić też uwagę na zmiany w regulacjach, które sprawią, że koszty korzystania z oferty TFI powinny w przyszłości spaść.

Magazyn Businessman - Businessman.pl - inwestycje, inwestor, aktywaJakie aktywa wybiera inwestor?

Niewątpliwie interesującą informacją jest również zestawienie aktywów najczęściej preferowanych przez inwestorów indywidualnych. Jak się okazuje, spora większość, bo ok. 85 proc. preferuje inwestycje w akcje na GPW, a co czwarty depozyty bankowe. Co piąty inwestor lokuje swój kapitał na rynku akcji NewConnect. Nieco ponad 12 proc. inwestorów wybiera obligacje, a co dziesiąty – rynek Forex. Dane te pokazują, że inwestorzy cechują się dość wysoką skłonnością do ryzyka, bo większość aktywów alokują na rynku akcji.

W Ogólnopolskim Badaniu Inwestorów znalazło się także pytanie o największe słabości polskiego rynku kapitałowego. Inwestorom od lat niezmiennie przeszkadzają np. podatek od zysków kapitałowych czy też niska płynność i wysokie koszty transakcyjne. Na jedną rzecz warto jednak zwrócić szczególną uwagę. Otóż zaledwie 0,7 proc. badanych podało, że przeszkadza im wpływ polityki na rynek kapitałowy. Jest to największa zmiana zaobserwowana w ostatnim badaniu, gdyż raptem rok wcześniej powód ten był dominujący i wskazało go ponad 43 proc. ankietowanych! Tymczasem w ostatnim badaniu powód ten spadł z pierwszego na ostatnie miejsce w ciągu zaledwie jednego roku!

Okazuje się zatem, że inwestorzy mają bardzo krótką pamięć. Wystarczyło raptem kilka miesięcy hossy w pierwszej połowie 2017 r., aby zapomnieć o tym, co się działo choćby z branżą energetyczną w 2016 roku i jak bardzo politycy przyczynili się do spadku notowań najbardziej znanych spółek, z dominującym udziałem Skarbu Państwa w akcjonariacie. Jest to zależność widoczna od lat. Kiedy jest hossa, to inwestorom niewiele przeszkadza w inwestowaniu. W czasie bessy próbujemy się natomiast doszukać wielu przyczyn, które odpowiadają za nasze niepowodzenia.

Inwestor indywidualny wciąż ważny dla rynku

Z przedstawionego obrazu inwestora wyłania się niewątpliwie kilka istotnych wniosków. Mianowicie mimo iż liczba inwestorów indywidualnych na giełdzie spada, mimo iż rynek giełdowy się kurczy, a zachęt do napływu inwestorów brak, to pod względem swojej charakterystyki inwestor cechuje się coraz większą dojrzałością, dysponuje coraz większym kapitałem, a do tego z większą rozwagą podchodzi do budowania portfela inwestycyjnego. Bardzo istotny jest też fakt, że inwestor indywidualny wciąż odpowiada za kilkanaście procent obrotu na rynku akcji, w tym aż za 4/5 obrotu na rynku NewConnect oraz za blisko połowę obrotów na rynku kontraktów terminowych. Dane te pokazują, że ta grupa uczestników rynku wciąż odgrywa bardzo ważną rolę na rynku kapitałowym i tylko w pierwszym półroczu 2018 r. odpowiadała za ponad 24 mld zł obrotu na rynku akcyjnym. Mając na względzie, że często zainteresowanie inwestorów skupia się na mniejszych spółkach, można postawić tezę, że odgrywają oni bardzo istotną rolę dla naprawdę sporej grupy spółek giełdowych, w przypadku których odpowiadają za istotną część obrotu, a doświadczenie pokazuje, że bardzo chętnie biorą też udział w ofertach publicznych firm planujących debiut na GPW. Z analizy i danych napływających z otoczenia giełdowego wysuwa się jeszcze jeden ważny wniosek, mianowicie jeśli szybko nie zostanie wdrożona strategia dla rynku kapitałowego, istotnie poprawiająca bezpieczeństwo inwestorów giełdowych, uwzględniająca zachęty podatkowe do inwestowania długoterminowego, a jednocześnie jeśli nie pojawią się zachęty i preferencje dla emitentów planujących debiut na giełdzie, to rynek będzie miał spory problem. Dowodem na to, jak duży wpływ na sytuację rynku akcji mogą mieć różnego rodzaju zdarzenia wymienione na wstępie tekstu, jest obecny obraz giełdy, która mimo notowanych od długiego czasu świetnych wyników gospodarki, mimo trendów wzrostowych na światowych rynkach akcji, pozostawała względem większości z nich w tyle, a co ciekawe wyceny spółek nierzadko sięgają dziś trzy czy też czterokrotności rocznych zysków. Takie sytuacje obserwuje się rzadko. Można sądzić, że poprawa koniunktury giełdowej w połączeniu z wdrożeniem wymiernych zachęt do inwestowania sprawią, że aktywność inwestorów indywidualnych w końcu kiedyś istotnie wzrośnie.

Tagi:
Poprzedni artykuł

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *