ŁADOWANIE

Wpisz by wyszukać

Ekstremalny ceo

Ekstremalny ceo

Udostępnij

Przemiana z top managera w maratończyka, triathlonistę czy kierowcę rajdowego to zazwyczaj efekt pracy wielu ludzi. W pierwszej kolejności w proces ten zaangażować muszą się członkowie rodziny i współpracownicy. Potem dopiero do dzieła biorą się profesjonalni trenerzy.

Jeśli chcesz biegać – przebiegnij kilometr. Jeśli chcesz zmienić swoje życie – przebiegnij maraton”. Te słowa Emila Zatopka, legendarnego czeskiego długodystansowca, który czterokrotnie zdobywał złoty medal olimpijski i 18 razy bił rekord świata, do serca bierze sobie coraz więcej polskich top managerów. Zaczynając uprawiać ekstremalne dyscypliny, zmieniają nie tylko swoje życie, ale i życie swojej rodziny, a nieraz także pracowników firmy, na czele której stoją. Po co ktoś, kto wcześniej ze sportem wyczynowym nie miał wiele wspólnego, nagle zaczyna biegać długie dystanse, uprawiać triathlon albo ścigać się w rajdach samochodowych? Zdaniem psychologa sportu Wojciecha Herry powodów, dla których spełnieni biznesmeni czy managerowie angażują się w praktycznie profesjonalne uprawianie sportu jest przynajmniej kilka. – Głównym jest właśnie to spełnienie. Jak patrzymy na maratończyków, triathlonistów, to w dużej mierze są to ludzie, którzy początek swojej kariery mają już za sobą. Oni już często osiągnęli pewną stabilność zawodową i choć cały czas mocno angażują się w rozwój biznesu, to jednak odczuwają pewnego rodzaju spowolnienie w pracy. Bardzo często są to osoby o dużej ambicji i potrzebie rywalizacji, chęci mierzenia się z innymi i co ważne – z samym sobą. Tym samym sport jest doskonałym miejscem realizacji i dania upustu tej potrzebie ciągłego rozwoju – mówi Wojciech Herra.

PROFESJONALNE WSPARCIE RECEPTĄ NA SUKCES

Narodziny ekstremalnego prezesa to zazwyczaj efekt pracy wielu ludzi. W pierwszej kolejności zaangażować się w ten proces muszą członkowie rodziny i współpracownicy. To oni przejmują – odpowiednio w domu i w firmie – część dotychczasowych obowiązków managera, który decyduje się na uprawianie sportu. Dyscypliny ekstremalne są bowiem wielkimi zjadaczami czasu. Same treningi zajmują zazwyczaj kilka godzin dziennie, do tego dochodzi czas na regenerację oraz dni, w których rozgrywane są zawody. Grzegorz Haftarczyk, prezes Benefit Systems, przyznaje, że triathlonu, który jest jego pasją, nie można uprawiać „przy okazji” – staje się on ważną pozycją w kalendarzu i potrafi zająć sporo czasu.

– Dlatego wpisanie treningu do kalendarza i potem jego realizacja wymaga pilnowania planu dnia praktycznie co do minuty, co generalnie pomaga w realizacji wszystkich przewidzianych zadań w zaplanowanym terminie. Bo inaczej po prostu nie znajdę czasu na trening – tłumaczy. Nie do przecenienia jest też wsparcie profesjonalnych trenerów. To oni przeistaczają białe kołnierzyki w zawodników z prawdziwego zdarzenia.

– Wynika to z pewnych nawyków rozwojowych. Gdy top managerowie uczyli się zarządzania i przywództwa, często uczestniczyli w szkoleniach managerskich lub współpracowali z coachami rozwoju. Tym samym wiedzą, że profesjonalne wsparcie jest najlepszym sposobem osiągania sukcesu. Dlatego angażując się w sport, też sięgają po pomoc profesjonalistów. Poza tym trening z trenerami to jest również często trening w grupie, możliwość wspólnego biegania czy wyjazdów na obozy sportowe. Te osoby bardzo często mają wyższe zapotrzebowanie na kontakty społeczne i wspólne treningi doskonale je zaspokajają – wyjaśnia Wojciech Herra.

Niemałą pracę musi wykonać także sam kandydat na ekstremalnego prezesa. Jak ona wygląda w przypadku biegania, wyjaśnia Marcin Fehlau, trener biegaczy amatorów przygotowujących się do startów w biegach długodystansowych. Jego zdaniem ktoś, kto wcześniej nie biegał, musi zacząć bardzo spokojnie. Dlatego początkowo zaleca marszobieg, czyli bieg z przerwami w marszu.

– W momencie gdy taka forma przestaje sprawiać problem, przechodzimy do biegów ciągłych, na początku 20-30 minut i stopniowo je wydłużamy. Do treningu warto włączyć siłownię w celu przygotowania ścięgien, mięśni i więzadeł do treningu biegowego – mówi Marcin Fehlau. Ile czasu zajmuje przygotowanie debiutanta do maratonu? Jeśli zaczyna od zera i nie chce sobie zrobić krzywdy, to start w nim musi poprzedzić rocznymi treningami.

– W tym czasie najpierw powinien wystartować na dystansie 10 km i w półmaratonie, żeby zobaczyć, czy się do tego nadaje, a dopiero potem zacząć trenować do maratonu. Jeśli udało mu się ukończyć półmaraton, to start w maratonie można zaplanować za 4-5 miesięcy – dodaje Marcin Fehlau. Większość jego zawodników trenuje 4-5 razy w tygodniu, a każda jednostka treningowa zajmuje 1-1,5 godz. W przygotowaniach do maratonu trzeba jednak raz w tygodniu zrobić trening dwukrotnie dłuższy. A co zmienić w stylu życia? – Należy po prostu zacząć zdrowo żyć, czyli: zdrowo jeść, więcej odpoczywać, zadbać o odnowę biologiczną taką jak masaż, sauna i basen. Jeśli ktoś już to robi, to nie musi nic zmieniać – wyjaśnia trener długodystansowców.

Prezes zarządu iTaxi, Stefan Batory, pasją biegania zaraził się… na pustyni. Miało to miejsce w 2009 r., kiedy podjął decyzję o starcie w Maratonie Piasków, którego trasa ciągnie się kilkaset kilometrów przez Saharę.

– Na początku chodziło o zrzucenie kilogramów, ale bardzo szybko okazało się, że bieganie wciąga i pasja jest nieunikniona. Dzięki niej znalazłem spokój i wewnętrzną równowagę, ale też coś swojego pomiędzy pracą a domem. To dla mnie sposób, żeby się zresetować, bo – paradoksalnie – będąc w ruchu, najlepiej odpoczywam – mówi Stefan Batory. Wspomniana równowaga wewnętrzna jest często wymienianą przez top managerów korzyścią wynikającą z uprawiania sportów ekstremalnych.

– Motywacja do uprawiania triathlonu to u mnie kombinacja chęci porzucenia starych przyzwyczajeń i właśnie dążenia do równowagi życiowej. Kiedy zapisałem się na swój pierwszy wyścig triathlonowy, uświadomiłem sobie, że nie potrafię nawet pływać kraulem, prawie nigdy nie jeździłem na rowerze, a dobrze znane jest mi jedynie bieganie. To było jak skok na głęboką wodę, nigdy jednak nie żałowałem tej decyzji. Właśnie dlatego, że sport do dzisiaj pomaga mi w utrzymaniu tejże równowagi – wyjaśnia Yann Gontard, dyrektor generalny Sodexo Polska Onsite Services.

Top managerowie upodobali sobie jednak nie tylko bieganie i triathlon, ale także sporty motorowe. Rafał Sonik, który stworzył Gemini Holdings i wprowadził do Polski McDonald’s oraz BP, jako pierwszy Polak kierujący pojazdem wygrał morderczy Rajd Dakar. Kolejnym flagowym przykładem jest Michał Sołowow. Założyciel takich firm jak Barlinek, Cersanit, Synthos czy Echo Investment to mniej narażone na wypalenie zawodowe i wykazują się większą efektywnością w pracy.

– Jednocześnie jest to świetny temat wytrych do rozpoczęcia rozmów z partnerami biznesowymi i współpracownikami. Dlatego posiadanie takiej pasji jest interesującym elementem w CV, który warto podkreślać. Pasję managera wyższego szczebla warto też przemycić w komunikacji wewnątrzfirmowej. Dzięki temu pracownicy mogą dostrzec inną stronę szefa, nawet jeżeli to pozabiznesowe oblicze pozostanie po prostu ciekawostką – mówi Aleksandra Kujawa, manager w firmie rekrutacyjnej Antal, a także pilot i kierowca rajdowy. Za wyrozumiałość dla sportowej pasji wykazywaną przez współpracowników i członków rodziny ekstremalni prezesi często się odwdzięczają. W jaki sposób? Zarażając ich nią. Przykładem takiej osoby jest Arkadiusz Nowiński, prezes Volvo Car Poland.

– Praca pochłania mnóstwo mojego czasu. Gdy mam wolne, rodzina ma dla mnie absolutny priorytet. Lubię sport, ponieważ regeneruje mnie fizycznie, ale też pozwala mi się wewnętrznie wyciszyć. Najlepiej jednak, gdy w tych aktywnościach uczestniczą moi bliscy – przyznaje Arkadiusz Nowiński. Ostatnio wspólnie z żoną uprawia biegi narciarskie. Jedna z ich ulubionych tras wiedzie przez zamarzniętą rzekę Świder płynącą nieopodal ich domu. Z żoną dzielą także takie hobby jak tenis, jazda na rowerze czy żeglarstwo. Żagle są też sposobem na integrację całej rodziny.

– Dzieci chętnie uczestniczą we wspólnych rejsach i uczą się odpowiedzialności za powierzone im zadania. Moi synowie są także świetnymi kompaniami do wypadów na narty zjazdowe. Zwłaszcza ci starsi jeżdżą tak dobrze, że dotrzymanie im kroku nie ma nic wspólnego z leniwą rekreacją. Mam to szczęście, że cała nasza pięcioosobowa rodzina jest bardzo aktywna. Spacerujemy, pływamy, latamy na kitesurfingu. To właśnie te momenty nas jednoczą, a przy tym cieszą – dodaje prezes Volvo Car Poland. W przeszłości Arkadiusz Nowiński dużo biegał, brał udział w biegach długodystansowych, ale obecnie bardziej angażuje się właśnie w te dziedziny sportu, w których mogą uczestniczyć jego najbliżsi. I jest to wybór, którego dokonał świadomie.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *