Businessman

25-06-2017 businessman.pl patronuje

Facebook

Automoto

Oczekiwana zmiana miejsc

Samochody BMW zwykło się wybierać dla ich fenomenalnego prowadzenia, ale nowa „siódemka” przekona kierowców do zajęcia miejsca z tyłu. Czy to wystarczy firmie, by zmienić także swoją pozycję na rynku?

Tekst i zdjęcia: Mateusz Żuchowski

Najpierw trudne dla BMW fakty: nowy Mercedes-Benz klasy S jest epokowym osiągnięciem. Od swojego debiutu w 2013 roku nowa gwiazda Stuttgartu zgarnia całą stawkę: nagrody, możliwość wożenia wielkich tego świata i ludzi sukcesu w imponująco dużej liczbie. „Sonderklasse” stała się bezprecedensowym sukcesem rynkowym: także w Polsce w zeszłym roku biła systematycznie kolejne rekordy sprzedaży, notując dużo lepszy wynik niż dwójka jego odwiecznych rywali: BMW serii 7 i Audi A8. Razem wziętych.

W BMW jednak przez ten czas nie rozmyślali nad kapitulacją w segmencie luksusowych limuzyn, a wyciągali wnioski dotyczące tego, jak stworzyć samochód jeszcze mądrzejszy i nowocześniejszy niż hit Mercedesa. Tęgie głowy z Monachium obrały sobie za cel wygraną z liderem w grze opartej na swoich własnych zasadach, używając do tego zdolności unikalnych dla BMW. To już teraz brzmi jak scenariusz na dobry film sensacyjny (jeśli kiedykolwiek powstanie jakiś o rywalizacji rynkowej dwóch koncernów przemysłowych…), a przecież jeszcze nie dotarliśmy do wątku z wyścigiem zbrojeń…
Jako flagowy model jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie producentów samochodów na świecie, seria 7 to coś więcej niż kolejna pozycja w katalogu i cenniku – to swoisty manifest siły, ambasador niewyobrażalnych wręcz możliwości giganta z Monachium. Lista innowacji wygląda tak ekscytująco, że w głowie niechcący zaczynamy nucić motyw muzyczny z „Mission Impossible”: wybranymi funkcjami samochodu da się sterować… gestami. Pokręć swoim palcem wskazującym w powietrzu w jedną stronę, by pogłośnić radio. Albo machnij nonszalancko w prawo, by odrzucić telefon od szefa. Funkcja ta działa równolegle ze sterowaniem głosowym i rozbudowanym systemem iDrive, którego ekran posiadł teraz także zdolności urządzeń Apple’a: mapę można powiększać, rozszerzając jej wycinek palcami.
Ten sam panoramiczny ekran może także wyświetlać tworzony na bieżąco trójwymiarowy model otoczenia samochodu dla wygodniejszego parkowania i przejeżdżania przez ciasne bramy. Widok można swobodnie obracać i przesuwać, nadając związkowi świata cyfrowego z rzeczywistym zupełnie nowy wymiar.
W takim samochodzie kluczyk nie mógł pozostać znanym nam kawałkiem blachy: tu przypomina on bardziej tablet i posiada podobne do niego talenty. Najpotężniejszym z nich jest możliwość… zdalnego sterowania. James Bond posiadł taką zdolność dzięki Q właśnie w BMW serii 7 w obrazie „Jutro nie umiera nigdy” z 1997 roku. Po niespełna 20 latach już nie tylko w filmie kierowca ma możliwość uruchomienia swojego wozu i wyjechania nim z miejsca parkingowego, samemu stojąc obok. Zapewne w życiu częściej sprawdzi się to przy parkowaniu na ciasnych miejscach lub w przydomowym garażu, zaprojektowanym pod mniejszy wóz, niż do rozjeżdżania czarnych charakterów.
Kiedy już można pomyśleć, że seria 7 jest taka mądra, że potrafi samodzielnie myśleć, okazuje się że… naprawdę tak jest. Oczywiście auto samo utrzyma swój pas jazdy i zadaną prędkość, zwalniając przed innymi użytkownikami ruchu – po odpowiedniej dopłacie teraz potrafi to byle kompakt. Jednak tylko to BMW posiada, obok klasycznego komfortowego trybu jazdy, także liczne inne tryby: jeszcze bardziej komfortowy, ekologiczny czy sportowy, a także tryb adaptacyjny. Ten ostatni – na podstawie analizy sposobu jazdy kierowcy oraz danych zbieranych z nawigacji i kamery – sam dostosuje charakter pracy silnika, zawieszenia czy układu kierowniczego do typowych preferencji prowadzącego. Dla pełnego efektu BMW wszczepiło jeszcze trochę kosmicznej technologii w sam szkielet: wykonany jest on częściowo z bezkonkurencyjnie lekkiego i sztywnego włókna węglowego, do tej pory zarezerwowanego tylko dla bolidów wyścigowych i garstki najbardziej zaawansowanych, najdroższych wozów sportowych. To właśnie dzięki doświadczeniu zebranemu przy opracowywaniu jednego z nich, futurystycznego BMW i8, można było wykorzystać tę technologię także tutaj.
To wszystko brzmi tak przełomowo, że aż trochę onieśmielająco. I jest to uczucie zasadne: gdy w odstępie dwóch tygodni miałem szansę drugi raz jechać tym modelem, tym razem jako pasażer wieziony na tylnym fotelu przez szofera, naszedł mnie moment zwątpienia wobec całej tej digitalizacji. Miałem spory ekran tuż przed swoim nosem, drugi do kompletu za oparciem fotela kierowcy, trzeci w podłokietniku tylnej kanapy do sterowania fotelem i wieloma innymi dostępnymi atrakcjami, a mój wzrok sięgał jeszcze czwartego i piątego dużego wyświetlacza na desce rozdzielczej… Czułem się nie tyle jak w luksusowym salonie, co jak w sklepie RTV. To jednak tylko powierzchowne wrażenie: problem tkwi tu nie w projekcie, a naszych własnych przyzwyczajeniach. W serii 7 bowiem wszystkie te fascynujące innowacje działają nieprzyzwoicie perfekcyjnie, nie niosąc za sobą chorób wieku dziecięcego. Nie ma żadnej irytacji, jest za to wiele małych chwil przyjemności, które są właśnie kluczem do autentycznego luksusu.
Z zewnątrz seria 7 wygląda stonowanie: nie potrzebuje narzucającej się agresji wielkich grillów Audi czy barokowego przepychu obwieszonego chromem Mercedesa, by manifestować swoje fantastyczne innowacje ukryte pod skórą. Zadowala się ponadczasową elegancją formy. Także projekt kabiny może zawstydzić parę osób w Stuttgarcie: podczas gdy klasa S była projektowana z myślą o nowych pieniądzach z Dubaju czy Chin i ich mało wyrafinowanych gustach, mamionych dobitną manifestacją przesadnego bogactwa, deska rozdzielcza serii 7 zachowuje dużo bardziej dojrzały i inteligentny wydźwięk.
Nie jest jednak przez to w żaden sposób skromniejsza: to w końcu dalej topowa limuzyna z cennikiem zaczynającym się w okolicach 400 tys. zł. Tapicerka z delikatnej skóry, wypełniająca swoim pięknym zapachem całą kabinę, sięga wszystkich zakamarków, po mistrzowsku łącząc się z odświeżająco lekkim dla wzroku aluminium i ocieplającym drewnem. Każdy szew nici czy perforacja na skórze przekonuje, że BMW należy do ścisłej światowej czołówki jakości wykonania. Jeśli oczekujesz jednak czegoś jeszcze bardziej specjalnego, jeden przycisk odsuwa i składa przedni fotel, degradując go do roli podnóżka dla sybaryty siedzącego na miejscu dyplomatycznym.
Seria 7 osiąga więc co najmniej te same wyżyny skomplikowania i luksusu, co dotychczasowy lider segmentu, ale z rękawa wyciąga jeszcze jednego asa: swoje sloganowe „Freude am Fahren”. W tym wozie szofer może się bać o swoją pozycję, bo praca za kółkiem to kolejna z przyjemności oferowanych przez to dzieło sztuki użytkowej. Przy komfortowym ustawieniu Siódemka potrafi koić nierówności i szumy jak najbardziej wyrafinowane konstrukcje w segmencie, ale chwilę później może wydawać się też dużo mniejszym i lżejszym wozem niż wskazywałyby na to liczby, i dużo szybszym, niż przystoi to statecznej limuzynie. To wymowne, że nawet tu pozostał tradycyjny dla BMW kokpit zwrócony w stronę kierowcy, który – w Siódemce czy nie – dalej cieszy się tu szczególnymi względami. Tym sposobem BMW zachowuje swoją jakość, ale i – co może jeszcze ważniejsze przy tak wyśrubowanych standardach – swoją wyjątkowość.

 

artykuły powiązane

Born in the USA

Po półwiecznej wielkiej karierze Ford Mustang w końcu oficjalnie przybywa do Polski. Na szczęście jest tak samo niepoprawny politycznie i nieprzystający do naszych realiów, jak był zawsze.

Wiecej

Pod prąd

Pionierski samochód dla pionierskiego biznesmena. Tesla Model S P85. Doskonale dopracowana pod każdym względem limuzyna, z napędem… czysto elektrycznym. Czy się odważysz?

Wiecej

Lord luzuje krawat

Range Rover Sport SDV6 to mniejsza, ale nie gorsza wersja obecnie najlepszego SUV-a na świecie.

Wiecej

Magia konika

Wybór samochodów za siedmiocyfrowe sumy jest duży, ale mało które auto łączy w sobie symbolikę życiowego sukcesu, mit marki i przyjemność z jazdy tak jak Ferrari. Najnowszy dostępny w Polsce model – California T – uosabia wszystkie cnoty tej kultowej marki.

Wiecej